Tak wyglądały podwrocławskie pola w lipcu. Teraz nie jest dużo lepiej, choć ostatnie deszczyki nieco pomogły roślinom. Nieco. I na krótko. Susza…? Nie…, skądże znowu. Musiałoby wszystko leżeć pokotem w kolorze słomy, wtedy rządy ogłoszą klęskę. I z ręką w nocniku zaczną wypłacać odszkodowania, a potem kontynuować niszczycielskie zarządzanie masowym, monokulturowym rolnictwem. Większej bzdury świat nie widział. Patrząc na pola pięknie kwitnącego rzepaku i ścierniska po skoszonym zbożu z glifosatem myślcie właśnie o tym.

Wczoraj wieczorem mieliśmy kolejną telekonferencję, naradę działaczy ruchu @Slow Food International , w tym naszego regionalnego Convivium Slow Food Dolny Śląsk i miejskiego Slow Food Breslavia. Kilkanaście zaledwie osób, ale bardzo konkretne postulaty i decyzję. Wiemy po prostu, że czasu brak, a problemów mnóstwo. Wiele osób ma już dość łagodnego tonu. Na wczorajszym bazarze ekologicznym Krótka Droga też odbywały się rozmowy na te tematy. Rolnicy jak co sobotę przywieźli produkty i… odwieźli je z powrotem, bo klienci przecież na wakacjach albo w hipermarketach. Najlepsze dolnośląskie owoce i warzywa odjechały znów na wieś. Oby tylko wylądowały w słoikach lub korytach zwierząt, a nie na kompoście, choć… komppst to też dobry sposób utylizacji, ale jednak szkoda, że tej wspaniałej lokalnej żywności nikt w mieście nie chce, że klienci wola to, co importowane, fikuśne, tańsze albo droższe, bo tu nie chodzi o cenę. Klienci idą do restauracji i płacą dużo więcej za byle co, a nawet dają napiwek. Czy dadzą napiwek rolnikowi? Nie… Z rolnikiem będą się targować, bo „podobno trzeba się targować”. W Maroku tak, ale w Polsce NIE. Z drobnymi rolnikami NIE.

Tymczasem w miastach i wsiach ludzie wciąż łakną marchewek, pietruszek, jęczmienia, prosa i gryki, a także mięsa, mięsa, mięsa, bo przecież trzeba skoczyć czasem na burgera, a także cytryn, ananasów, bananów, a przede wszystkim tych super-zdrowych superfudów, jak awokado, chia, quinoa, a także ryżu, kawy, kakao, czekolady, kukurydzy, soi… Tych importowanych roślinnych cudów łakną szczególnie ludzie niejedzący mięsa i ostro krytykujący drobnych rolników hodujących jedną świnię na ubój na święta. Co jest gorsze? Domowa hodowla i konsumpcja świni czy ogromny import masowej pseudożywności i nawozów sztucznych potrzebnych masowym hodowlom i uprawom? ODPOWIADAMY: TO DRUGIE.

Czy któryś z księży mógłby dziś z ambony poruszyć temat nadmiernej konsumpcji, nadmiernego importu, nadmiernych odpadów, nadmiernej emisji zniszczeń, jakie czynią ich wierni żyjąc bezmyślnie? Oczywiście nie tylko wierni tak czynią, niewierni również. Ale tylko do wiernych księża mają dostęp. Może wykorzystaliby ten dostęp również w tym godnym celu, który dotyczy także niewiernych i wiernych, którzy do kościoła nie chodzą? Byłoby miło…

A może któryś z terenowych zespołów MOPS też mógłby poruszyć ten temat i zacząć traktować złe, fatalne w skutkach nawyki żywieniowe i bytowe jako patologię społeczną i problem dla tej właśnie instytucji? Może w końcu departamenty spraw społecznych w gminach zajęłyby się zmuszaniem mieszkańców do zmiany swojego życia, bo ich swawolna kosztuje nas wszystkich zbyt wiele? Byłoby miło…

Poniższy cytat z WWF dla wielu będzie mało zrozumiały, niestety. Gdyby jednak przełożyć go na prostszy język konsumpcjonizmu, to każdy go zrozumie, szczególnie, jeśli zaadresuje się ten apel do decydentów, czyli osób odpowiedzialnych za wdrażanie właściwych decyzji. To przełożenie zaowocować jednak musi dobitnie stawianymi postulatami. DOBITNIE i WPROST. Miło więc nie będzie ale mamy to tym razem w nosie. Już dość, dość, dość.

Uwaga: przez ‚mieszkańców’ rozumiemy również parafian, a także każdą inną podgrupę zorganizowanego społeczeństwa. TAK, ton poniższych zaleceń jest jednoznacznie zdecydowany, bo NIE MA AKCEPTACJI dla szkodliwych zachowań, za które płacimy my wszyscy.

Uwaga: ucieszymy się, jeśli przeciwnicy tego tekstu „odlubią” naszą stronę, naprawdę. Będzie wiadomo, ilu tu było ściemniaczy.

Należy:

  • nie prowokować użycia plastikowych przedmiotów ani tworzenia odpadów, więc akcje rozdawnictwa plastikowych sprzętów AGD ma festynach gminnych są NIEGODZIWE i należy ich ZAPRZESTAĆ,
  • uczyć mieszkańców, że NIE WOLNO palić w piecach plastikiem,
  • ZABRANIAĆ mieszkańcom palenia w piecach plastikiem,
  • ZGŁASZAĆ policji lub straży miejskiej i PIĘTNOWAĆ każdy przypadek podejrzanego dymu wylatującego z komina bez względu na porę roku (nie, to nie jest donos, lecz troską o zdrowie!),
  • stale i wytrwale UCZYĆ mieszkańców o konieczności zdrowego odżywiania przyjaznego nie tylko dla ich zdrowia, ale przede wszystkim dla ZDROWEGO ŚRODOWISKA naturalnego,bo jedno bez drugiego nie istnieje,
  • UCZYĆ mieszkańców, że odżywianie to sprawa PUBLICZNA, a nie prywatna,
  • nakazywać mieszkańcom dbać o SWOJE DOBRE zwyczaje żywieniowe, tj. rezygnację z wysoko przetworzonych produktów opakowanych w setki folii, rezygnację z napojów gazowanych i słodzonych w plastikowych butlach, rezygnację z fastfood i junkfood, rezygnację z czipsów i innego śmiecia z olejem palmowym, rezygnację z pseudosłodyczy z toksycznymi barwnikami, rezygnację z kukurydzy GMO, rezygnację z kasz i mąki z nasion z glifosatem,
  • ZAKŁADAĆ osiedlowe ogrody warzywno-owocowe i UŁATWIAĆ mieszkańcom ich zakładanie, aby mieli dostęp do własnej i najświeższej żywności;
  • zakładać w gminach departamenty odpowiedzialne za zakładanie i prowadzenie spożywczych ogrodów społecznych, a plony (warzywa i owoce) dzielić na mieszkańców osiedli,
  • ZMODYFIKOWAĆ funkcjonowanie działek pracowniczych, aby były chronionym i godnym miejscem edukacji żywieniowej, a nie tylko prywatnym miejscem rekreacji, skoro znajdują się na gruntach gminnych położonych często w centralnych strefach miast; tak, czasy się zmieniły i należy przystosować działki do XXI wieku, aby uczestniczyły w rozwiązywaniu współczesnych publicznych problemów,
  • stale ZNIECHĘCAĆ do kupna napojów i innych płynów w butelkach plastikowych, m.in. PET. Tak, zniechęcać, a nawet zakazywać. Plastik w codziennym użytkowaniu jest zły pod każdym względem i żaden argument nie jest tu uzasadniony. Należy minimalizować używanie plastiku. Amen. Butelki PET należy zastąpić bidonami wielorazowego użytku i pić wodę kranową,
  • itd……. dużo by jeszcze pisać…

Mamy nadzieję, że wyrażamy się jasno. Jeśli ktoś nie akceptuje tej treści i tonu, to naprawdę zachęcamy do szybkiego opuszczenia naszej strony, bo ściemniaczy nigdy nie zapraszamy, a „lajków” nie kolekcjonujemy. Na naszym podwórku (=stronie) piszemy nasze postulaty, a „lubicze” myślą i żyją podobnie.

Jeśli komuś pasuje ta treść i ton, to udostępni dalej – dzięki temu MOŻE jakiś człowiek zbłąkany na ścieżce plastiku i przesadnej konsumpcji zrozumie w końcu swój błąd i zmieni swoje życie, a przy okazji życie nas wszystkich. Bo życie jednostki NIGDY NIE JEST SPRAWĄ PRYWATNĄ.

Cytujemy WWF:
„Jeszcze 50 lat temu planeta dawała radę zaspokajać nasze potrzeby (patrz grafika) – w 1970-tym roku Dzień Długu Ekologicznego przypadał dwa dni przed Nowym Rokiem. Biosfera zaopatrywała nas w czyste powietrze potrzebne do oddychania, glebę, potrzebną do produkcji żywności, czystą wodę potrzebną do życia, a lasy pochłaniały dodatkowe gazy cieplarniane emitowane przez człowieka. Od tego czasu liczba ludności wzrosła ponad dwukrotnie, światowa gospodarka ponad 4-krotnie. Zasoby Ziemi przestały nam wystarczać, a klimat uległ tak poważnym zmianom, że zagroziło to naszemu gatunkowi. Życie na kredyt oznacza emisję większej ilości gazów niż Ziemia może wchłonąć, postępujące wylesianie, przełowienie, erozję gleby i utratę różnorodności biologicznej. Dominującym składnikiem naszego śladu ekologicznego (60%) jest dwutlenek węgla, który pochodzi ze spalania paliw kopalnych.

(…) Jeżeli do 2030 roku nie obniżymy emisji gazów cieplarnianych o połowę czeka nas klimatyczna katastrofa. Nie trzeba czekać jednak 11 lat, konsekwencje ponosimy już dziś. Ekstremalne zjawiska pogodowe kosztowały UE 450 mld euro od 1980 roku, każdego roku zanieczyszczone powietrze odpowiada za 430 tysięcy przedwczesnych zgonów. (…) W Polsce każdego roku z powodu smogu tracimy małe miasteczko, bo przedwcześnie umiera 50 tysięcy ludzi, a na 50 najbardziej zanieczyszczonych pyłami PM10 oraz PM2.5 miast w Europie 36 jest w naszym kraju.

(…) Od 1970 roku w wyniku utraty siedlisk, polowań, degradacji środowiska i zmiany klimatu straciliśmy 60% populacji kręgowców. Zostawiliśmy zwierzętom tylko 25% powierzchni lądów.”

Pełny tekst:
https://media.wwf.pl/pr/453448/witaj-dluzniku-od-dzis-zyjesz-na-ekologiczny-kredyt