Piernikowa grupa doświadczalna – perłowe pierniczki

Dziś Szczodre Gody - wszystkim życzymy Pomyślności i Zdrowia! Dlatego szczególnie dziś prosimy Was: PRZED ZAKUPEM proście sprzedawców pierników zdobionych lukrami lub posypkami, aby przedstawili Wam skład i etykiety tych ozdób, bo wiele z nich to produkty „wyłącznie do dekoracji” (ang. „for decoration only”), czyli NIEJADALNE, inaczej mówiąc mogą być one toksyczne. Ostrzega o tym wiele portali powołując się na informacje FDA, czyli Agencję Żywności i Leków, amerykańską instytucję rządową będącą częścią Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej USA, zajmującą się m.in. kontrolą żywności. Chodzi tu zarówno o ozdoby kolorowe, jak i np. METALICZNE, PERŁOWE, które zawierają metale ciężkie. Nawet te ozdoby, które są uznane za jadalne, są również SZKODLIWE. Jakim cudem są dopuszczone do obrotu handlowego? Ano dlatego, że umieralność z ich powodu nie została jeszcze udokumentowana w wystarczającej, tj. mierzalnej skali. Chcecie być Wy i Wasze dzieci króliczkami doświadczalnymi? Zatem kupujcie je i jedzcie bez pytania.

W krajach Unii Europejskiej wprowadzono obowiązek umieszczania na etykietach produktów zawierających którykolwiek z tych barwników ostrzeżenia: „może mieć szkodliwy wpływ na aktywność i skupienie uwagi u dzieci” (Dz. U. UE L 354/16, 16.12.2008). Jednak nie tylko o aktywność lub skupienie chodzi, ale o szereg innych niedomagań lub chorób, a nawet życia.

U dzieci barwniki syntetyczne mogą powodować nadaktywność i zaburzenia koncentracji, pokrzywkę, egzemy, migrenę, alergie, odkładanie się wapnia w nerkach, astmę, upośledzenie funkcji tarczycy, nowotwory, w przypadkach silnych alergii wstrząs anafilaktyczny i nagłą śmierć. Dodajmy, że wiele dzieci nie ma zdiagnozowanych alergii - rodzice ani dzieci nie wiedzą, kiedy i co może się zdarzyć.

Wiecie doskonale, że wiele osób zmarło z powodu palenia. Tak, palenia papierosów, ale tekst etykiety ostrzegawczej na opakowaniu nie wnika w to, jak często się pali, co i kto to robi. Palenie zabija. Nie zdarza się to od razu, np. po 96 godzinach, więc niektórzy nie uznali papierosów za produkt trujący lub toksyczny. Jednak nawet ziemniaki mogą zabić, jeśli zje się ich dużo ze względu na truciznę w nich zawartą: solaninę. Są jednak tacy, którzy przyznali, że papierosy zabijają - stąd ostrzegawcza etykieta: PALENIE ZABIJA. Wiemy więc wszyscy, że to trucizna, a jednak wielu ludzi przyjmuje ją całkowicie świadomie, a nawet z wielką radością lub ostentacyjnie, pokazowo, na przekór.

Podobnie, jak papierosy, uzależniają rozmaite produkty spożywcze, np. sól, cukier oraz dodatki do żywności, jak choćby glutaminian sodu (wzmacniacz smaku). Wraz z tymi używkami, tj. produktami uzależniającymi, których spożycie NIE jest niezbędne do wyżywienia i przetrwania, producenci przemycają substancje, których zadaniem jest m.in. zwiększenie atrakcyjności produktu (np. poprzez TRWAŁE, MOCNE KOLORY barwników), ułatwienie jego wypieku (np. spulchniacze) i wydłużenie czasu jego magazynowania (konserwanty). Nie są trujące w sensie działania natychmiastowego, jak np. cyjanek, bo zwykle nie zabijają w ciągu 96 godzin, a powoli, dużo dłużej. Podobnie mówi się o samochodach - mogą zabić, więc wybiera się je skrupulatnie, sprawdzając KAŻDY SKŁADNIK. Z żywnością tak się nie robi - wrzuca się do gardła co popadnie, bo TO nie zabija od razu. Owe dodatki do żywności, jak i niektóre grupy produktów uznane za żywność, szkodzą, i to BARDZO.

Wraz z produktami spożywczymi, np. cukrem, konsumenci spożywają więc syntetyczne chemikalia szkodzące zdrowiu, co zostało wielokrotnie opisane również w polskiej literaturze naukowej (linki w naszym poprzednim artykule - link na dole). Ostrzeżeń na ten temat nie znajdziecie jednak w sklepach, bo i po co. Wszak sklepy są po to, by sprzedać, a nie tracić klientów.

Podobnie z kolorowymi lub perłowymi, metalizowanymi barwnikami, obecnymi m.in. na piernikach. Wiele osób, w tym rodziców, z miłym uśmiechem mówi, że "eeee tam, raz na jakiś czas nie zaszkodzi" albo "nie bądźcie tacy radykalni, to tylko pierniczek, łakocie!". Tak, to prawda. To tylko łakocie, raz na jakiś czas nie zaszkodzi…, ale tylko w sensie żywieniowym. Jednak w sensie psychologicznym niestety zaszkodzi bardzo poważnie, ponieważ "raz na jakiś czas = od święta" oznacza, że w pamięci dziecka takie produkty utrwalą się, jako wyjątkowe, luksusowe, zakazane, a więc pożądane, przepyszne, a nawet... zdrowe. Dziecko będzie po prostu chciało go jeść i kwita, jest duża szansa, że po zwolnieniu z rodzicielskiej "smyczy" (albo potajemnie) popadnie w cukrowy nałóg, co gorsza w stosunkowo dużych ilościach spożywając toksyczne, acz legalne dodatki - wraz ze słodkim pierniczkiem. Konsumenci bezrefleksyjnie dają się więc nabrać, sądząc często, że kolory pochodzą ze składników tzw. naturalnych albo sądząc, że "to nie jest takie szkodliwe, a na coś trzeba umrzeć". Owszem, to, podobnie jak ww. papierosy, nie zabija od razu, ale powoli. Toksyczność produktu (in. trucizna) oznacza, że zabija w ciągu maks. 96 godzin, a tak przecież nie dzieje się z przeciętnym konsumentem. Chyba że ma alergię i dozna wstrząsu anafilaktycznego i umrze w ciągu maks. kilkudziesięciu minut. To spotkało wiele dzieci, również dzieci naszych znajomych.

To nie jest nasz wymysł, lecz przypadki z całego świata - w Wielkiej Brytanii zachorowania z tego powodu i otyłość z powodu m.in. cukru i frytury są tak ogromne i powszechne, że zagroziły zdrowiu publicznemu, tzn. BUDŻETOWI PAŃSTWA, więc sprzedaży pewnych produktów już tam zakazano. Ale to nie dzieci Wielkiej Brytanii tyją najszybciej w Europie, lecz... DZIECI POLSKIE. Patriotyzm polski polegać więc może na spożywaniu uczciwych produktów, a nie toksycznych. Darując naszym dzieciom z uśmiechem i miłością syntetycznie barwione pierniki "od święta" (raz w roku? o nie, również na Wielkanoc itd.) bezpośrednio szkodzimy ich zdrowiu psychicznemu i fizycznemu. To nie jest dar miłości. Dawniej PIERNIKOWE SERCE oznaczało miłość, dziś jednak oznacza toksynę i... sami wiecie. A co z dziećmi, które jedzą takie produkty w dużych ilościach na co dzień? Wszak barwniki są nie tylko w lukrach, ale we wszystkich produktach adresowanych do dzieci...

Zauważcie: mimo ogromnych, wprost hiperogromnych zysków z podatku akcyzowego, potwierdzonego banderolą na opakowaniu papierosów (to ten papierkowy pasek na paczce), zdecydowano się na umieszczenie napisu "PALENIE ZABIJA", ponieważ WYDATKI na leczenie skutków palenia są niewspółmierne do zysków z tego nałogu. Wyszczególniono schorzenia nim powodowane, a przede wszystkim odbyło się kilka spektakularnych procesów sądowych - to wystarczyło. Jakie są wydatki na leczenie skutków spożycia syntetycznych barwników, a tym samym pierników zdobionych lukrami z takimi barwnikami? Jakie są populacyjne skutki spożywania tych toksyn zabijających powoli? NIE WIADOMO. Tego nikt jeszcze nie przeliczył w na tyle spektakularnej skali, by artykuł naukowy opublikowany w stosownym naukowym czasopiśmie stał się podstawą do roszczeń sądowych. Mówiąc dobitniej: UMARŁO zbyt mało osób. Ale sami wiecie, że tak się stanie, lecz za jakiś czas. Ci konsumenci, którzy obecnie konsumują i chorują, są najzwyklejszymi "królikami doświadczalnymi", a naukowcy skrzętnie notują wyniki handlu i lecznictwa. Nasze współczesne choroby i zgony przydadzą się w przyszłości naukowcom.

Do nas, konsumentów, należy więc wybór, czy chcecie należeć do tej grupy doświadczalnej i przysłużyć się w ten sposób nauce oraz zdrowiu ludzkiemu. Może to i racja, że jest to forma dobra publicznego, ale czy faktycznie chcecie, aby Wasze dzieci pełniły tę samą doświadczalną funkcję...? W takim wypadku całkowicie uzasadnione będzie w przyszłości umieszczenie takiej etykiety na opakowaniach barwników. BARWIENIE ZABIJA - podobnie, jak w przypadku palenia, nie dzieje się to od razu, a poza tym nikt nie będzie wnikać, barwienie czym i czego. Stwierdza się ogólnie, aby przekaz był lakoniczny i mocny.

"W krajach Unii Europejskiej wprowadzono obowiązek umieszczania na etykietach produktów zawierających którykolwiek z tych barwników ostrzeżenia: „może mieć szkodliwy wpływ na aktywność i skupienie uwagi u dzieci” (Dz. U. UE L 354/16, 16.12.2008)."

O naturalnych kolorach uzyskanych z warzyw i owoców, a także o działaniu syntetycznych barwników przeczytacie tutaj:

Kolorowe pierniki – manufakturowe barwniki?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *