Jak się ma koszula do łąki i talerza?

12 sierpnia 2017 r. to wyjątkowy dzień dla społeczności lokalnej: Święto Zachełmia - przybywajcie do tej uroczej wsi w Karkonoszach. Święto Zachełmia możecie poznać bliżej w tym linku oraz na stronie społeczności miejscowości: ZACHEŁMIE.

A propos Zachełmia... Sami wiecie, że z jedzeniem i zasobami środowiska naturalnego wiąże się całe życie. Symbolika roślin i ich wykorzystanie w medycynie ludowej, magii i gospodarstwie znajduje swe odzwierciedlenie w strojach i rękodziele ludowym. Zdobnictwo nie było nigdy przypadkowe ani czysto dekoracyjne (dla przyjemności oka). Na przedmioty i odzież nanoszono te rośliny, które pełniły funkcję apotropeiczną, czyli ochronną, a tym samym były przyjazne człowiekowi - czy to kulinarnie, czy leczniczo, czy gospodarczo. Miały rośliny funkcję magiczną. Innym słowem, co na łące, to i w mące - mówiąc metaforycznie. Chwastozercy coś o tym wiedzą, dlatego przybliżają konsumentom rośliny ważkie w kontekście antropobotanicznym: kulinarnym, magicznym, kulturowym, higienicznym, leczniczym, rzemieślniczym, gospodarczym...

Swego czasu prof. Adam Paluch, wrocławski etnolog i antropolog kultury, napisał szalenie interesującą książkę "Zerwij ziele z dziewięciu miedz...".  Czy zastanawialiście się, dlaczego w tytule jest liczba 9? Ma ona głębokie symboliczne znaczenie i nie jest związana wyłącznie z wybraną kulturą danej grupy etnicznej lub narodowości. Dziewiątka pojawia się w wielu kulturach obecnych w Europie. Kulinarnie pojawia się np. w tradycyjnej zupie z dziewięciu ziół, którą do dzisiaj gdzieniegdzie je się w Niemczech na Wielkanoc. Tradycja wykonania tej zupy sięga zamierzchłych czasów i w różny sposób jest interpretowana i wyjaśniana. W kontekście kulinarnym polega na wykonaniu zupy z dziewięciu różnych ziół zerwanych tuż za obejściem, czyli w strefie orbis exterior (niebezpiecznym światem zewnętrznym) i poza orbis interior (bezpiecznym światem wewnętrznym, czyli domem.

Zupę z dziewięciu ziół jedzono na Wielkanoc, dlatego obowiązkowym dodatkiem zwiększającym magię i wartości odżywcze było... jajko, symbol życia. Reliktem tej dawnej tradycji jest... zupa szczawiowa z jajkiem na twardo, tak doskonale znana nam wszystkim w Polsce i na Dolnym Śląsku ze stołówek (przed)szkolnych, studenckich i pracowniczych - zupa nieszanowana, niedoceniana, często nawet pogardzana, a stanowiąca nasze dziedzictwo terytorialne, kulturowe, a nawet etniczne, jednak nie wyłącznie nasze, o tym trzeba pamiętać. Szczaw był bowiem jednym z tych dziewięciu ziół, powszechnie występował i nadal występuje we florze Dolnego Śląska (i nie tylko). Leczniczo polega natomiast na wykorzystaniu w medycynie ludowej dziewięciu różnych ziół zerwanych z dziewięciu różnych miedz, czyli światów zewnętrznych - w sensie magicznym, a posesji - w sensie geodezyjnym. Zioła były różne, w zależności od stanowiska i terytorium. Przyjazne człowiekowi rośliny pojawiały się nie tylko w miskach, ale też na architekturze, przedmiotach codziennego użytku i... na odzieży.

W haftach obecnych na strojach ludowych można znaleźć wiele lokalnych ziół, które człowiek wykorzystywał dawniej w rozmaitych celach i tym samym nadawał im magiczną rolę w swoim życiu. Rozpoznanie konkretnych gatunków roślin w ornamentacji strojów, przedmiotów codziennego użytku, malarstwie, grafice lub architekturze jest nie lada zadaniem. Potrzebna jest do tego wiedza antropobotaniczna.

Haft zachełmiański łączy terytoria i kultury, grupy narodowościowe i etniczne. Rośliny utrwalane m.in. na odzieży i, szerzej, w sztuce ludowej występują nie tylko na Dolnym Śląsku, np. w Zachełmiu, ale również w Ukrainie, Włoszech, Niemczech, Wielkiej Brytanii, czy Hiszpanii. Kształty kwiatów i liści były przetwarzane graficznie i utrwalane w postaci ornamentu. Pewne wzory powtarzają się więc, a treści magiczne fluktuują między terytoriami i etnosami. Ten sam kwiat, albo typ kwiatu lub jego geometryczne odwzorowanie, może być prawzorem rozety obecnej w tradycjach celtyckich i słowiańskich. Ten sam liść, albo typ liścia zgeometryzowany do postaci uproszczonej, może być prawzorem bordiury obecnej w ornamentacji Niemców, Polaków i Ukraińców. Dodajmy do tego geometrię starożytną, symbolikę cyfr, i przede wszystkim znaki solarne, lunarne, chtoniczne i akwatyczne, a uzyskamy prawdziwie bogaty tygiel kulturowo-graficzno-przyrodniczy, którego jednym z wizualizacji jest właśnie haft zachełmiański. Symbole zastosowane w tym hafcie znane są także w innych kręgach i terytoriach, ale nie odbiera to jemu wyjątkowości, ponieważ przypisany jest konkretnej SPOŁECZNOŚCI LOKALNEJ. Niektórzy etnografowie twierdzą, że wzór zachełmiański nie jest wytworem ludowym społeczności Zachełmia, lecz jest zapożyczony z tzw. Kresów. I tak, i nie - jest wytworem społeczności lokalnej w kontekście jego przypisania strojom określonego czasu i miejsca oraz zawiera elementy wspólne dla wielu kultur, również kultur tzw. kresowych, ale nie tylko. O wyjątkowości haftu zachełmiańskiego nie świadczą więc wyłącznie jego wzory, lecz narracja i przypisanie do terytorium i typu społeczności lokalnej, co znajduje odbicie w rękodziele, manufakturze, poczuciu tożsamości i identyfikacji poprzez produkt lokalny. To właśnie docenia Lokalna Grupa Działania Partnerstwo Ducha Gór i dlatego w dniu 13 sierpnia prezentować będzie również koszule zachełmiańskie na Karkonoski Jarmarku Lokalnym w Karpaczu.

We wrześniu w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Nauki we Wrocławiu nasza Convivium Leader, Anna Rumińska, antropolog kultury i jedzenia oraz architekt, zajmująca się również sztuką ludową (m.in. w ramach Sekcji Stroju Ludowego i Rękodzieła w Polskie Towarzystwo Ludoznawcze), przedstawi wyjątkową historię tzw. koszul zachełmiańskich, które jednoczyły społeczność Zachełmia przed wojną, a obecnie w odtworzonej formie stanowią jeden z Produktów Lokalnych promowanych i sprzedawanych przez LGD Partnerstwo Ducha Gór (LINK + LINK) i dostępnych w sklepie w Karpaczu Skarbiec Ducha Gór. Koszule są lniane i posiadają piękny haft zachełmiański wykonany przez wspaniałe hafciarki, p. Jolantę Piątkowską i p. Ewę Sidor.

Fot. Karkonoski Zespół Folkowy SZYSZAK / www.szyszak.pl

M.in. właśnie te piękne koszule zachełmiańskie będziecie dziś mogli obejrzeć na ciałach umuzykalnionych członków i członkini Karkonoskiego Zespołu Folkowego Szyszak, bo zawsze w nich występują 🙂 Koszule zachełmiańskie, jako wytwór przedwojennej dolnośląskiej sztuki ludowej, są niestety pominięte w opracowaniach etnograficznych, tak jakby nie istniały. Argumentuje się bowiem, że nie reprezentują sztuki ludowej w sensie intencjonalnym. To odrzucenie prowokuje więc pytanie klasyfikujące: co to jest sztuka ludowa? I kolejne: co to jest kultura ludowa? Czy przedwojenna inicjatywa noszenia owych koszul przez społeczność Zachełmia i okolic jest częścią kultury ludowej i wymaga wręcz opisania (a nie tylko na nie zasługuje), czy może powinna być zignorowana, a nawet deprecjonowana tylko dlatego, że była inicjatywą nieodległą w czasie?

Jak widzicie temat jest złożony. Szukając obecnie śladów stroju ludowego w Karkonoszach nieczęsto traficie w sklepach lub muzeach na koszule lub wzór zachełmiański, a w etnograficznych tekstach o stroju ludowym praktycznie nie istnieją. Czas to zmienić. Są one eksponowane pięknie w Muzeum Karkonoskie w Jeleniej Górze oraz w Schlesisches Museum zu Görlitz. To znamienne, że właśnie w tych dwóch miejscach. Muzeum w Jeleniej Górze to najbardziej odpowiednia placówka dla ich ekspozycji. Natomiast w Niemczech tradycja tego wzoru przetrwała do dziś i najpewniej przetrwa. Jednak w sklepikach pamiątkarskich, m.in. Jeleniej Góry, znajdziecie gadżety z wzorami o genezie łowickiej lub kaszubskiej, ale nie zachełmiańskiej. Nie ma to większego sensu. Z drugiej strony... czy Zachełmianie chcą być tak sławni, jak Łowiczanie lub Kaszubi? Czy chcą, by ich lokalny wzór i jego rozmaite odmiany pojawiał się na gadżetach w całym kraju? Pytanie czym mają na to wpływ wraz z publikacją i edycją przedmiotów dekorowanych wzorem zachełmiańskim? Pytanie, co jest, a co nie jest wzorem zachełmiańskim?

To są pytania nie tylko o sztukę ludową, ale też o tożsamość i prawa autorskie. Nie raz pisaliśmy o dylematach tzw. PRODUKTU DOLNOŚLĄSKIEGO i znaczeniu tego typu przymiotników i epitetów, z których frazy krążą w wirtualnej i fizycznej przestrzeni publicznej. Karkonosze i Dolny Śląsk mają się czym chwalić, nie tylko na cały kraj, ale i kontynent oraz glob. Haft i koszula zachełmiańska winna pojawić się, jako Produkt Dolnośląski, w sklepach i muzeach nie tylko naszego regionu. Anna Rumińska przybliży je więc we wrześniu i zaprasza do dyskusji wokół ww. wątków.

Tymczasem DZIŚ - 12 sierpnia 2017 r. - zobaczycie koszule zachełmiańskie w ZACHEŁMIU. Będzie to możliwe dzięki pracy, kontaktom, zapałowi i pasji lokalnych aktywistów i animatorów kultury, np. p. Doroty Goetz, p. Jolanty Piątkowskiej, p. Ewy Sidor, p. Ewy Szturo, p. Kazimierza Hołyszewskiego, p. Krzysztofa Szwałka i innych. Gorąco POLECAMY! 🙂

Opracowanie:

Anna Rumińska, Convivium Leader Slow Food Dolny Śląsk, członkini Slow Food International, architekt, antropolog kultury i jedzenia, Matka Chwastożercy

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *